- Tak. Gdy wróciłem tu, pomyślałem sobie, Ŝe dom wymaga remontu i

powie mu o ciąży, stając z nim oko w oko.
i kwity z parkomatów w okolicy motelu w czasie doręczenia koperty, nagrama z molo, z
– Co to jest? – pyta ledwie słyszalnym szeptem. Album zadziałał. W końcu. – Skąd to
Pochylił się i pocałował ją w usta, była to delikatna pieszczota i zapowiedź czegoś więcej,
– To tylko jeden lot.
siebie uwagi, nie chciał ryzykować, że go zatrzyma dla złożenia wyjaśnień, a Jennifer
się. W końcu. Dobrze. Bentz nie odrywał dłoni do kierownicy. Wreszcie ją dorwie.
którego docierała głośna muzyka. Z rękami w kieszeniach wszedł do pomieszczenia, gdy
zmarszczki. Wielkie dłonie obracały kruchą czarkę.
Olivia się śmiała, jej oczy błyszczały radością i rozbawieniem, że złapała ich ulewa.
miejsca. Gotów się założyć, że złapał właściwy trop.
ją lata terapii i że w końcu uda jej się wchłonąć osobowość Kelly. Trochę to potrwa, ale wreszcie stanie się jedną osobą, szczęśliwą i pewną siebie. Winda zjechała na parter, drzwi otworzyły się i Caitlyn zamarła. W holu szpitala, koło drzwi czatowało dwóch reporterów: Max O’Dell ze stacji WKAM i Nikki Gillette. Świetnie. Właśnie tego potrzebowała. Dziennikarze dojrzeli ją w ułamku sekundy i rzucili się jak hieny. - Pani Bandeaux, czy mogę z panią porozmawiać? - Dużymi krokami, z czarującym uśmiechem zbliżał się Max. - Wie pan, jaki jest regulamin szpitala - odezwała się pielęgniarka. - Bez komentarza. - Caitlyn odpowiedziała chłodno na jego uśmiech. Potem zwróciła się do Nikki, która z plecakiem zarzuconym na ramię szła szybko w jej kierunku. - Pani też to dotyczy. Pielęgniarka wypchnęła wózek przez szklane drzwi. Max i Nikki niezrażeni dreptali za nią. Caitlyn z trudem powstrzymała się, żeby nie zrobić awantury. Na zewnątrz czekał Adam, opierał się o swój samochód. Miał na sobie dżinsy i znoszoną skórzaną kurtkę, na widok Caitlyn uśmiechnął się lekko. Otworzył drzwi od strony pasażera. - Chwileczkę, gdzie jest Troy? - zapytała. - Coś zatrzymało go w banku. - Niemożliwe? Rozmawiałam z nim zaledwie godzinę temu. Oczy Adama zabłysły figlarnie. - Wypadło mu coś w ostatniej chwili. - Bzdury. - Powiedział dokładnie to samo. - Chyba powinniśmy do niego zadzwonić. - Moja komórka jest w samochodzie. - Świetnie, możesz mi ją dać? - zapytała i zorientowała się, że pielęgniarka traci cierpliwość, a salowa już postawiła wózek z kwiatami i prezentami obok bagażnika. W pobliżu krążyli Max O’Dell, Nikki Gillette i kamerzysta, obserwując uważnie całą scenę i na pewno wietrząc sensację. - No chodź, nie gryzę. - Uśmiechnął się lekko. - To znaczy zwykle nie gryzę. - Ale może ja gryzę? - O, ty z pewnością. Spojrzała na niego uważnie. - Bardzo śmieszne. Czy kamerzysta to filmował? Na miłość boską! - Nie ma nic ciekawszego niż moje wyjście ze szpitala? - zapytała Maksa O’Della, a potem zwróciła się do Adama. - Zmieniłam zdanie. Jedźmy. Pomógł jej wsiąść do samochodu, a ona zaczęła się zastanawiać, czy właśnie nie popełnia największego błędu w życiu. Biorąc pod uwagę twoją przeszłość, byłby to niezły wyczyn. Daj mu szansę. Po prostu wysłuchaj go. Co masz do stracenia? Patrzyła jak wsiada do samochodu i przekręca kluczyk. Pachniał skórą i delikatną męską wodą kolońską. Przypomniała sobie, jak się całowali, przypomniała sobie dotyk jego ust, ale szybko odpędziła od siebie te wspomnienia.
– Kto? – zdziwiła się Riva.
Wpatrywał się w ciemną uliczkę, w której zniknęła biegnąca postać, gdy czerń przecięły
www.amatorzyna.pl/page/2/

Nie pozwoli, by oszustka opiekowała się jego dziećmi.

- Poza negatywnym nastawieniem do świata? - Uważaj, Reed, bo nie dam ci papierka, na który tak czekasz. Podpisanego przez samą świątobliwość, sędziego Ronalda Gillette. - Nakaz przeszukania domu? - Reed sięgnął już po marynarkę. - Podpisany, opieczętowany i - rzuciła cholerny papier na biurko - oficjalnie dostarczony. - Chodźmy. - Reed wyszedł zza biurka i wskazał na gościa. - Detektyw Reuben Montoya z policji w Nowym Orleanie, detektyw Sylvie Morrisette. - Oddelegowany czy na stałe? - zapytała, mierząc wzrokiem młodszego policjanta. Jezu, co się z nią dzieje? Miała już czterech mężów, a sądząc po jej zachowaniu, rozgląda się za mężem numer pięć. Jako zaprzysiężony kawaler, Reed nie rozumiał, czemu koniecznie chciała pędzić do ołtarza z każdym nowym facetem. - Montoya szuka Marty Vasquez. - Tej od Lucille, córki pokojówki Montgomerych? - zapytała. - Właśnie. - Tak myślałam. - Sylvie pokiwała głową. - Może chce pan z nami iść? - spytała, przeczesując palcami sterczące włosy. - Już go zaprosiłem - powiedział Reed, gdy schodzili po schodach. Może dzięki Montoi zdołają wyjaśnić nagły wyjazd Lucille. Trochę to podejrzane, że tak szybko zwinęła manatki, ale instynkt mówił Reedowi, że staruszka jest niewinna. - Może zniknięcie Marty wiąże się z waszą sprawą - zastanawiał się Montoya. - Być może - przytaknął Reed, choć nie bardzo w to wierzył. - Ale ona nie należy do rodziny. Nasz morderca skupia się na członkach klanu. - Rebeka Wade jest wyjątkiem, jeśli jej śmierć ma cokolwiek wspólnego z tą sprawą. - Morrisette przestała interesować się gościem, skupiła się znów na śledztwie. Reed otworzył jej drzwi. Na ten przejaw rycerskości przewróciła oczami i mruknęła cicho: „Daruj sobie”. Wyszli na rozpaloną ulicę. - Może pan pojechać z nami jednym samochodem, Reed wszystko panu opowie. A ty będziesz pożądliwym wzrokiem lustrować towar, pomyślał Reed, ale nie odezwał się. Dobrze, że zdobyli nakaz, wreszcie będzie mógł zajrzeć do domu pani Bandeaux. Zobaczyć, jakiego trupa trzyma w szafie. - ...więc nie chcę, żebyś sama z kimkolwiek rozmawiała - powiedział Marvin Wilder, odprowadzając Caitlyn do drzwi swojego gabinetu. Był niskim mężczyzną, chyba szerszym niż wyższym. Jego biała czupryna wyraźnie kontrastowała z naturalną opalenizną. W gabinecie więcej miał trofeów golfowych niż dyplomów. Po spotkaniu Caitlyn wcale nie czuła się lepiej. Miała dość milczenia, wolałaby zrzucić z siebie ten ciężar, ale adwokat radził jej trzymać język za zębami. - Nie przekazujmy policji żadnych nowych informacji, dopóki nie wróci ci pamięć. Na razie nic nikomu nie mów. Ani policji, ani prasie, nikomu. - A mojej rodzinie? - zapytała. - Albo psychologowi? - Caitlyn, proszę, wstrzymaj się kilka dni. Daj mi trochę czasu, żebym zajął się tą sprawą. Znam prokuratora okręgowego. Pozwól, że najpierw porozmawiam z Kathy Okano i zobaczę, na czym stoimy. Poczekajmy.
chciałam go zirytować – rzuciła w przestrzeń.
szybko, w oczach malowało się przerażenie.
nowa matryca stawek VAT

Po bezsennej nocy Bentz postanowił, że zaoferuje swoje usługi w sprawie nowego

Jej słowa zdawały się ciąć ostrym nożem jego wciąż świeże
Spuściła wzrok.
Ŝe Nita Windcroft jest niewinna. A oto wykaz klientów Nity - powiedział puszczając
zwolnienie lekarskie

- Tak. - Ze wzrokiem utkwionym w wypalone papierosami plamy wyszeptała: - Wiem,

Szczególnie teraz, gdy wiedział, co kryje się pod ubraniem.
Nie zatrzymała się. Podniosła do góry rękę i nie odwracając się, pomachała mu na pożegnanie.
ja się ubiorę? Nic z jej garderoby nie nadawało się na przyjęcie
koronawirus